-Mamo ja nie chce wyjeżdżać na Florydę!
-słoneczko, przyzwyczaisz się, a z resztą odnowisz starą przyjaźń z Kaytlin,Justinem i Viką!
-mamo!Ja nie kolegowałam się z Justinem,poznałam go 5 minut przed wyjazdem!A co gorsza jeszcze przyjaźnić się z tym snobem!
-tak czy inaczej odnowisz starą przyjaźń,przyzwyczaisz się.Mówiła do Taylor jej mama
-Tak, pamiętasz jak mówiłaś że przyzwyczaję się do Polski?Przyzwyczaiłam się i znowu się przeprowadzamy!Nie mogę doczekać się spotkania z Vika!Będzie tak ekscytującą!
Po chwili stewardesa ogłosiła że za 5 godzin będą na miejscu.Taylor zarzuciła słuchawki na uszy, zamknęła oczy i zaczęła rozmyślać czemu nie ma rodzeństwa.Po czym nawet nie zaczęła słuchać muzyki.Zdjęła słuchawki i rzekła
-mamo mam takie głupie pytanko,
-tak,córciu
-dlaczego ja nie mam rodzeństwa?
-wiesz nigdy tobie to nie mówiłam ale...Wiesz gdy cie urodziłam byliśmy szczęśliwy.Ale potem stałam się niepłodna.;(.Dla mnie i twojego taty była to zła i zarazem smutna wiadomość .
-taak,taty!.Nie wspominaj mi o nim dobrze?
-dobrze córusiu.
Taylor zasnęła niczym małe dziecko była w bardzo twardym śnie.Spała prawie że 5 godzin.Usłyszała że za 5 minut lądują.Nie chciała czuć tego lądowania.Po chwili dostała tak zwanych `ciarków`.Przypomniała sobie jak jej ojciec umarł właśnie lądując samolotem.Chwyciła rękę swojego pluszowego misia którego dostała od Viki na pożegnanie.
Byli już na lotnisku po chwili usłyszała wołanie Viki..
-Ej,mała nie poznałam Cię!
-Viki!!
Zostawiła walizki przy mamie rzucając jej na nogi.Krzyknęła tylko
-sorrki.
Po czym zaczeka obściskiwać tz. tulić się do Viki.
-dobra uspokój się bo mnie udusisz mhahah.Wow masz jeszcze tego misia .Wygląda jak nowy a minęły aż 2 lata.
-tak,nie pozwoliłabym nikomu go skrzywdzić!Przyjechałaś sama?
-tak, to znaczy taksówka sobie wzięłam.
Po chwili mama Taylor podeszła;
-dobra dziewczynki musimy złapać taksówkę!
-nie trzeba.Odezwała się Vika.
-już stoi i czeka.
-Vika a jedziesz z nami proszę.Taylor zaczęła prosić i robić maślane oczka.
Dojechali na miejsce Taylor i Vika udali się do Tr [Taylor] pokoju.Tr razem z Viką rozpakowały jej ciuszki włożyły do szafy i udawały się na dół!
-Może udamy się do Kaytlin?Zaproponowała Vika.
-dobrze tylko spytam mamy.Żeby potem nie gadała ze jej nie pomogłam czy coś.
-Maamo,mamoo
-co tak krzyczysz?
-pomóc ci w czymś?
-tak właściwie to nie.Mamy urządzony dom bo już tu mieszkaliśmy a swoje ubrania już rozpakowałam.A tak córciu jadę do sklepu jedziecie?
-tak właściwie,to chciałam spytać czy mogę iść razem z Viką do Kaytlin?
-jasne!Mama wsiadła w samochód i powiedziała -Nara !
Vika i Tr wpadli w śmiech że jej 30-sto letnia mama mówi NARA.Po czym udali się do Kaytlin śmiejąc się z matki.
The End rozdziału I
**Podobało się?Wiem że takie trochę przymulające.Czekam na miłe komentarze.Następna część w czwartek**

To raczej jest dialog, a nie opowiadanie. Pisz opisy, odczucia czy zachowania bohaterów.
OdpowiedzUsuń