-Wiesz, tak długo mnie tu nie było że nie pamiętam gdzie mieszka Kaytlin.
-A jak tam twoje sprawy miłosne? Poznałaś kogoś fajnego Polskiego ciaachaa?
-hmm nikt nie ciekawy.A u was jak tam? Kaytlin chodzi jeszcze z Patrickiem?
-coś ty! Myślałaś tak? Wiesz co! Wiesz przecież że ona ma chłopaka na tydzień, ewentualnie na miesiąc?!
-wiesz, długo mnie tu nie było więc nie powiem nicxd. Taylor miała co do powiedzenia ale nie chciała tego mówić.
-Jak tam Justin?
-Wkurzacie mnie już na serio! Mama teraz ty. Co wy z nim macie to zwykły snob i tyle. Znałam go tylko 5 minut .I już o niego pytanie? Nawet nie wiem ile ma lat, czym się interesuje jego hobby! Nie pamiętam nawet jak wygląda. Nie miałam koszmarów przynajmniej.
-Jest w naszym wieku, ma dłuższe brązowe włosy, czekoladowe oczy, jego zainteresowanie to śpiew a hobby to pisanie piosenek i ich śpiewanie.
-Dużo o nim wiesz nie sądzisz? Może z nim chodzisz. Taylor uniosła lekko brwi ze zdziwieniem.
-Coś ty! Powiedziałabym ci a z resztą mam już tego jedynego.
-Coo? Sorrki kto to?
-Patrick.
-ymh.
-co?
-wiesz znam go i może Cię zranić. Nie chce się wtrącać ani nic.
-Hahaha myślałaś że ten Patrick inny. Poznam cię go z tobą.
Taylor głośno odetchnęła było to widoczne i wcale nie ciche.
Taylor się zapatrzyła na pobliski targ.I niemal nie zauważyła ze ominęła dom Kaytlin.
-Ej laska tutaj ona mieszka.
-Achmm, zagapiłam się na ten targ.
Taylor i Vika zapukały tak głośno, miały nadzieje że ktoś wyjdzie.
-hmm nie ma jej zresztą jak zwykle pewnie gdzieś jest całkiem „przypadkowo” z jakimś chłopakiem jak ona to zawsze mówi…
-Może pójdziemy na targ? Zaproponowała tym razem Tr.
-Jasne, miałam się dzisiaj tu wybierać z siostra ale wole zdecydowanie z tobą.
Obeszli 2 razy targowisko po czym zrobiły zakupy. Wyszli z targowiska i zaczęła się gratka o Justinie.
-Ej mała a co ci się w JB nie podoba?
-Jest taki …
-Ładny..
-Mogę dokuczyć?
-Sorrki
-Jest wiesz od pierwszego wejrzenia mi się nie spodobał może jak go bliżej poznam to zmienię zdanie ale i tak to snob i o nim nie gadajmy ok.?.
-Ok.
Taylor spojrzała na zegarek w komórce była już 19:30.Udawały się do domów swoich, nagle nadjechał Patrick ten blee.
-Hej laska może Cię odwieść do domu z koleżanką?
-Pewnie powiedziała viki. Taylor się to nie spodobało że powiedziała za nią. Ale nie miała najmniejszego wyboru.
-Jak się zwiesz? Spytał się Taylor nie patrząc minimalnie na drogę.
Viki siedziała z tyłu a więc Taylor siedziała obok Patrica co dawało jej chęć przywalenia Victori;/.
-Ehmmm to ja Taylor helloł z ogóle się nie zmieniłeś swojej matki tez nie poznałbyś jakbyś nie widział jej 2 lata? Matole parz na drogę gdzie jedziesz a nie nas pozabijasz!. Stawaj tu dojdę pieszo albo autobusem.
-ee..aa..fff
-Analfabeta jesteś mówisz alfabet ale nie po kolei masz w głowie i w alfabecie!
-Taylor uspokój się! Krzykneła Vika.
-Nie! Patrick zatrzymuj się ja wysiadam. Taylor była na maxa wkurzona na Patricka i trochę na Viktorie.
-Kochanie co mam zrobić? Powiedział do Viki
-Jakie znowu kochanie. Ona ma innego chłopaka Patricku drogi.
-Tak, mne!
-Coo?
-Taylor ja …
-.Już nic nie chce wiedzieć! Wysiadam! Viktoria mogłaś mi powiedzieć!
**Jednak napisałam dzisiaj jeszcze dzisiaj dodam 3**
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz