Nowa książka to i nowa strona.Zapraszam serdecznie dopiero są początki ale cóż proszę o komentyy;***
http://me-and-my-life-end-my-book.blog.onet.pl/
poniedziałek, 14 czerwca 2010
niedziela, 6 czerwca 2010
Rozdział 4
Taylor z minuty na minutę było coraz cieplej we wnętrz. Myślała tylko o Justinie. Podbiegła do okna i zobaczyła że idzie Kaytlin.Poch wili Kaytlin była już w pokoju.
-Co się stało Vika cos mówiła bo się nią widziałam? Pokłóciłyście się?
-Tak nie chce jej już znać!
Taylor i Kaytlin dużo nie gadały. Poszły spać ok. 00.00.Tr obudziła się dość wcześnie o 5:30 .Zauważyła swój „różowy” budzik a na nim karteczka „poszłam się spotkać z Lucasem przepraszam”. Taylor to zwykle nie przejęło.Ubrała się w czarne spodenki i t-shirt z napisami i w swoje różowe japonki. Zeszła na dół śniadanie czekało na stole zjadła i zobaczyła karteczkę na lodówce od mother „wrócę ok. 19 przepraszam”.Tr trochę się przejęła że już 2 osoba ją wystawia;/.Usłyszała pukanie do drzwi była pewna że była to Kaytlin a był to JUSTIN.
-Cześć słońce mam dla cb kwiaty.
-słońce tak rzeczywiście dzisiaj świeci;)
-chciałbym ci podarować te kwiaty.
-Tak nie chce jej już znać!
Taylor i Kaytlin dużo nie gadały. Poszły spać ok. 00.00.Tr obudziła się dość wcześnie o 5:30 .Zauważyła swój „różowy” budzik a na nim karteczka „poszłam się spotkać z Lucasem przepraszam”. Taylor to zwykle nie przejęło.Ubrała się w czarne spodenki i t-shirt z napisami i w swoje różowe japonki. Zeszła na dół śniadanie czekało na stole zjadła i zobaczyła karteczkę na lodówce od mother „wrócę ok. 19 przepraszam”.Tr trochę się przejęła że już 2 osoba ją wystawia;/.Usłyszała pukanie do drzwi była pewna że była to Kaytlin a był to JUSTIN.
-Cześć słońce mam dla cb kwiaty.
-słońce tak rzeczywiście dzisiaj świeci;)
-chciałbym ci podarować te kwiaty.
Tr powąchała i poczuła się jak w raju aczkolwiek znów poczuła to ciepło.
-dziękuje, są śliczne i ślicznie pachną. Taylor dała buziaka w policzek JB.
-może wejdziesz?
-yhy wiesz ledwo cię przeprosiłem a musze lecieć do sklepu.
-właściwie to też idee do sklepu.. Rozgość się ja Pojdę po torebkę.
-ok.
Taylor pobiegła na góre wzięła torebkę i telefon.
-Już jestem!
-To twój tata?
-tak ale on już nie żyje.
Justina zatkało nie wiedział co powiedzieć
-jest mi strasznie przykro i przepraszam.
-nie masz za co przepraszać mówiłam mamie żeby wyrzuciła te starocie;p
-idziemy?
-właściwie to ja jestem BMX tym taki rowerkiem
-ciapciakuu! Ja wiem co to jest też to mam choć do garażu!
Tr z Justinem pojechali do sklepu kupili co potrzeba i wrócili.
-dziękuje, są śliczne i ślicznie pachną. Taylor dała buziaka w policzek JB.
-może wejdziesz?
-yhy wiesz ledwo cię przeprosiłem a musze lecieć do sklepu.
-właściwie to też idee do sklepu.. Rozgość się ja Pojdę po torebkę.
-ok.
Taylor pobiegła na góre wzięła torebkę i telefon.
-Już jestem!
-To twój tata?
-tak ale on już nie żyje.
Justina zatkało nie wiedział co powiedzieć
-jest mi strasznie przykro i przepraszam.
-nie masz za co przepraszać mówiłam mamie żeby wyrzuciła te starocie;p
-idziemy?
-właściwie to ja jestem BMX tym taki rowerkiem
-ciapciakuu! Ja wiem co to jest też to mam choć do garażu!
Tr z Justinem pojechali do sklepu kupili co potrzeba i wrócili.
-Ja lece!
-Yhy ok. pa!
Kooniec;d
-Yhy ok. pa!
Kooniec;d
Rodział 3.
Choć do domu Tr było jeszcze 30 minut drogi nadjechała jej mama.
-o tutaj jesteś.
-mama??, wracasz ze sklepu? Trochę późno, m się wydaje. Czy mam zły zegarek?
-zegarek masz dobry. Wracam właśnie od cioci Peli, jedziesz ze mną?
-tak.
Tr wsiadła do Mercedesa. Zastanawiała się nad swoim życiem i czy to ma sens?
-córciu co ma sens?
-ale co?
-powiedziałaś „czy to mam sens” o co ci wtedy chodziło?
-a nieważne! Jestem na Florydzie już 1 dzień i już zostałam okłamana i to przez BFF.
-chcesz pogadać?
-myślę że nie. Mamo nie obrażaj się tylko.
Przez resztę drogi nie odzywali się do siebie. Taylor czuła że mama się ”nie” obraziła. Bo wie ze ja przechodzę to w sobie ta bulwersacje.
Taylor biegła szybko do domu. Poszła do swojego pokoju i podłączyła telefon pod ładowarkę…Otworzyła pokój bo zamierzała przewietrzyć swój pokój. Podeszła do okna, właśnie jechał Justin chciała krzyknąć Hej ale usłyszała jak dzwoni jej telefon. Była to Kaytlin.
-Hej skarbuś;*
-Cześć.
-Sąsiadka mi mówiła ze byłaś razem z Viką u mnie.
-Tak byłam, tylko nie rozmawiajmy o Viki.
-Chcesz pogadać?
-A możesz wpaść?
-Tak, dla cb wszystko.
Rozłączyła się. Znowuż podeszła do okna i wpatrywała się w zachód słońca który był naprawdę piękny. Znowu jechał JB.
-Hej!! Krzyknęła Tr.
-Ymy to ty! LoL przyjechałaś już?
-Wiesz! Poczekaj zejdę na dół poczekaj chwilkę.
Justin kiwnął tylko głową że OK.
-Kuźwa musze się przebrać. Taylor ubrała jeansowa miniówke i białą bluzkę z Hello Kitty. Malując na szybko makijaż. Poczuła
jakieś ciepło..
-Przepraszam, że mnie tak długo nie było .
-Nic się nie stało.
-Masz może telefon?
-Tak a co?
-Wymienimy się numerami telefonów?. Tr czuła jak sie rumieni ze wstydu.
-Ok.
-Co tak jeździsz?
-Byłem u kolegi po pendrive i po płyty. A ty kiedy przyjechałaś?
-Dzisiaj kilka godzin temu.
-Acha, musze Cię przeprosić bo musze jeszcze jechać do Matta.
Była już 20:15 weszłam do domu i niezauważona przez mame poszłam do góry. Pomyślałam że zadzwonię do Kaytlin żeby wzięła pidżame i śpiwór.
-Hej Kaytlin wyszłaś już?
-nie za chwilkę a co?
-weś piżame i śpiwór mogłabyś u mnie spać?
-jasne;)
-dzięki
-pa!
-pa!
-o tutaj jesteś.
-mama??, wracasz ze sklepu? Trochę późno, m się wydaje. Czy mam zły zegarek?
-zegarek masz dobry. Wracam właśnie od cioci Peli, jedziesz ze mną?
-tak.
Tr wsiadła do Mercedesa. Zastanawiała się nad swoim życiem i czy to ma sens?
-córciu co ma sens?
-ale co?
-powiedziałaś „czy to mam sens” o co ci wtedy chodziło?
-a nieważne! Jestem na Florydzie już 1 dzień i już zostałam okłamana i to przez BFF.
-chcesz pogadać?
-myślę że nie. Mamo nie obrażaj się tylko.
Przez resztę drogi nie odzywali się do siebie. Taylor czuła że mama się ”nie” obraziła. Bo wie ze ja przechodzę to w sobie ta bulwersacje.
Taylor biegła szybko do domu. Poszła do swojego pokoju i podłączyła telefon pod ładowarkę…Otworzyła pokój bo zamierzała przewietrzyć swój pokój. Podeszła do okna, właśnie jechał Justin chciała krzyknąć Hej ale usłyszała jak dzwoni jej telefon. Była to Kaytlin.
-Hej skarbuś;*
-Cześć.
-Sąsiadka mi mówiła ze byłaś razem z Viką u mnie.
-Tak byłam, tylko nie rozmawiajmy o Viki.
-Chcesz pogadać?
-A możesz wpaść?
-Tak, dla cb wszystko.
Rozłączyła się. Znowuż podeszła do okna i wpatrywała się w zachód słońca który był naprawdę piękny. Znowu jechał JB.
-Hej!! Krzyknęła Tr.
-Ymy to ty! LoL przyjechałaś już?
-Wiesz! Poczekaj zejdę na dół poczekaj chwilkę.
Justin kiwnął tylko głową że OK.
-Kuźwa musze się przebrać. Taylor ubrała jeansowa miniówke i białą bluzkę z Hello Kitty. Malując na szybko makijaż. Poczuła
jakieś ciepło..
-Przepraszam, że mnie tak długo nie było .
-Nic się nie stało.
-Masz może telefon?
-Tak a co?
-Wymienimy się numerami telefonów?. Tr czuła jak sie rumieni ze wstydu.
-Ok.
-Co tak jeździsz?
-Byłem u kolegi po pendrive i po płyty. A ty kiedy przyjechałaś?
-Dzisiaj kilka godzin temu.
-Acha, musze Cię przeprosić bo musze jeszcze jechać do Matta.
Była już 20:15 weszłam do domu i niezauważona przez mame poszłam do góry. Pomyślałam że zadzwonię do Kaytlin żeby wzięła pidżame i śpiwór.
-Hej Kaytlin wyszłaś już?
-nie za chwilkę a co?
-weś piżame i śpiwór mogłabyś u mnie spać?
-jasne;)
-dzięki
-pa!
-pa!
Rodział 2.
-Wiesz, tak długo mnie tu nie było że nie pamiętam gdzie mieszka Kaytlin.
-A jak tam twoje sprawy miłosne? Poznałaś kogoś fajnego Polskiego ciaachaa?
-hmm nikt nie ciekawy.A u was jak tam? Kaytlin chodzi jeszcze z Patrickiem?
-coś ty! Myślałaś tak? Wiesz co! Wiesz przecież że ona ma chłopaka na tydzień, ewentualnie na miesiąc?!
-wiesz, długo mnie tu nie było więc nie powiem nicxd. Taylor miała co do powiedzenia ale nie chciała tego mówić.
-Jak tam Justin?
-Wkurzacie mnie już na serio! Mama teraz ty. Co wy z nim macie to zwykły snob i tyle. Znałam go tylko 5 minut .I już o niego pytanie? Nawet nie wiem ile ma lat, czym się interesuje jego hobby! Nie pamiętam nawet jak wygląda. Nie miałam koszmarów przynajmniej.
-Jest w naszym wieku, ma dłuższe brązowe włosy, czekoladowe oczy, jego zainteresowanie to śpiew a hobby to pisanie piosenek i ich śpiewanie.
-Dużo o nim wiesz nie sądzisz? Może z nim chodzisz. Taylor uniosła lekko brwi ze zdziwieniem.
-Coś ty! Powiedziałabym ci a z resztą mam już tego jedynego.
-Coo? Sorrki kto to?
-Patrick.
-ymh.
-co?
-wiesz znam go i może Cię zranić. Nie chce się wtrącać ani nic.
-Hahaha myślałaś że ten Patrick inny. Poznam cię go z tobą.
Taylor głośno odetchnęła było to widoczne i wcale nie ciche.
Taylor się zapatrzyła na pobliski targ.I niemal nie zauważyła ze ominęła dom Kaytlin.
-Ej laska tutaj ona mieszka.
-Achmm, zagapiłam się na ten targ.
Taylor i Vika zapukały tak głośno, miały nadzieje że ktoś wyjdzie.
-hmm nie ma jej zresztą jak zwykle pewnie gdzieś jest całkiem „przypadkowo” z jakimś chłopakiem jak ona to zawsze mówi…
-Może pójdziemy na targ? Zaproponowała tym razem Tr.
-Jasne, miałam się dzisiaj tu wybierać z siostra ale wole zdecydowanie z tobą.
Obeszli 2 razy targowisko po czym zrobiły zakupy. Wyszli z targowiska i zaczęła się gratka o Justinie.
-Ej mała a co ci się w JB nie podoba?
-Jest taki …
-Ładny..
-Mogę dokuczyć?
-Sorrki
-Jest wiesz od pierwszego wejrzenia mi się nie spodobał może jak go bliżej poznam to zmienię zdanie ale i tak to snob i o nim nie gadajmy ok.?.
-Ok.
Taylor spojrzała na zegarek w komórce była już 19:30.Udawały się do domów swoich, nagle nadjechał Patrick ten blee.
-Hej laska może Cię odwieść do domu z koleżanką?
-Pewnie powiedziała viki. Taylor się to nie spodobało że powiedziała za nią. Ale nie miała najmniejszego wyboru.
-Jak się zwiesz? Spytał się Taylor nie patrząc minimalnie na drogę.
Viki siedziała z tyłu a więc Taylor siedziała obok Patrica co dawało jej chęć przywalenia Victori;/.
-Ehmmm to ja Taylor helloł z ogóle się nie zmieniłeś swojej matki tez nie poznałbyś jakbyś nie widział jej 2 lata? Matole parz na drogę gdzie jedziesz a nie nas pozabijasz!. Stawaj tu dojdę pieszo albo autobusem.
-ee..aa..fff
-Analfabeta jesteś mówisz alfabet ale nie po kolei masz w głowie i w alfabecie!
-Taylor uspokój się! Krzykneła Vika.
-Nie! Patrick zatrzymuj się ja wysiadam. Taylor była na maxa wkurzona na Patricka i trochę na Viktorie.
-Kochanie co mam zrobić? Powiedział do Viki
-Jakie znowu kochanie. Ona ma innego chłopaka Patricku drogi.
-Tak, mne!
-Coo?
-Taylor ja …
-.Już nic nie chce wiedzieć! Wysiadam! Viktoria mogłaś mi powiedzieć!
**Jednak napisałam dzisiaj jeszcze dzisiaj dodam 3**
-A jak tam twoje sprawy miłosne? Poznałaś kogoś fajnego Polskiego ciaachaa?
-hmm nikt nie ciekawy.A u was jak tam? Kaytlin chodzi jeszcze z Patrickiem?
-coś ty! Myślałaś tak? Wiesz co! Wiesz przecież że ona ma chłopaka na tydzień, ewentualnie na miesiąc?!
-wiesz, długo mnie tu nie było więc nie powiem nicxd. Taylor miała co do powiedzenia ale nie chciała tego mówić.
-Jak tam Justin?
-Wkurzacie mnie już na serio! Mama teraz ty. Co wy z nim macie to zwykły snob i tyle. Znałam go tylko 5 minut .I już o niego pytanie? Nawet nie wiem ile ma lat, czym się interesuje jego hobby! Nie pamiętam nawet jak wygląda. Nie miałam koszmarów przynajmniej.
-Jest w naszym wieku, ma dłuższe brązowe włosy, czekoladowe oczy, jego zainteresowanie to śpiew a hobby to pisanie piosenek i ich śpiewanie.
-Dużo o nim wiesz nie sądzisz? Może z nim chodzisz. Taylor uniosła lekko brwi ze zdziwieniem.
-Coś ty! Powiedziałabym ci a z resztą mam już tego jedynego.
-Coo? Sorrki kto to?
-Patrick.
-ymh.
-co?
-wiesz znam go i może Cię zranić. Nie chce się wtrącać ani nic.
-Hahaha myślałaś że ten Patrick inny. Poznam cię go z tobą.
Taylor głośno odetchnęła było to widoczne i wcale nie ciche.
Taylor się zapatrzyła na pobliski targ.I niemal nie zauważyła ze ominęła dom Kaytlin.
-Ej laska tutaj ona mieszka.
-Achmm, zagapiłam się na ten targ.
Taylor i Vika zapukały tak głośno, miały nadzieje że ktoś wyjdzie.
-hmm nie ma jej zresztą jak zwykle pewnie gdzieś jest całkiem „przypadkowo” z jakimś chłopakiem jak ona to zawsze mówi…
-Może pójdziemy na targ? Zaproponowała tym razem Tr.
-Jasne, miałam się dzisiaj tu wybierać z siostra ale wole zdecydowanie z tobą.
Obeszli 2 razy targowisko po czym zrobiły zakupy. Wyszli z targowiska i zaczęła się gratka o Justinie.
-Ej mała a co ci się w JB nie podoba?
-Jest taki …
-Ładny..
-Mogę dokuczyć?
-Sorrki
-Jest wiesz od pierwszego wejrzenia mi się nie spodobał może jak go bliżej poznam to zmienię zdanie ale i tak to snob i o nim nie gadajmy ok.?.
-Ok.
Taylor spojrzała na zegarek w komórce była już 19:30.Udawały się do domów swoich, nagle nadjechał Patrick ten blee.
-Hej laska może Cię odwieść do domu z koleżanką?
-Pewnie powiedziała viki. Taylor się to nie spodobało że powiedziała za nią. Ale nie miała najmniejszego wyboru.
-Jak się zwiesz? Spytał się Taylor nie patrząc minimalnie na drogę.
Viki siedziała z tyłu a więc Taylor siedziała obok Patrica co dawało jej chęć przywalenia Victori;/.
-Ehmmm to ja Taylor helloł z ogóle się nie zmieniłeś swojej matki tez nie poznałbyś jakbyś nie widział jej 2 lata? Matole parz na drogę gdzie jedziesz a nie nas pozabijasz!. Stawaj tu dojdę pieszo albo autobusem.
-ee..aa..fff
-Analfabeta jesteś mówisz alfabet ale nie po kolei masz w głowie i w alfabecie!
-Taylor uspokój się! Krzykneła Vika.
-Nie! Patrick zatrzymuj się ja wysiadam. Taylor była na maxa wkurzona na Patricka i trochę na Viktorie.
-Kochanie co mam zrobić? Powiedział do Viki
-Jakie znowu kochanie. Ona ma innego chłopaka Patricku drogi.
-Tak, mne!
-Coo?
-Taylor ja …
-.Już nic nie chce wiedzieć! Wysiadam! Viktoria mogłaś mi powiedzieć!
**Jednak napisałam dzisiaj jeszcze dzisiaj dodam 3**
Rozdział 1
-Mamo ja nie chce wyjeżdżać na Florydę!
-słoneczko, przyzwyczaisz się, a z resztą odnowisz starą przyjaźń z Kaytlin,Justinem i Viką!
-mamo!Ja nie kolegowałam się z Justinem,poznałam go 5 minut przed wyjazdem!A co gorsza jeszcze przyjaźnić się z tym snobem!
-tak czy inaczej odnowisz starą przyjaźń,przyzwyczaisz się.Mówiła do Taylor jej mama
-Tak, pamiętasz jak mówiłaś że przyzwyczaję się do Polski?Przyzwyczaiłam się i znowu się przeprowadzamy!Nie mogę doczekać się spotkania z Vika!Będzie tak ekscytującą!
Po chwili stewardesa ogłosiła że za 5 godzin będą na miejscu.Taylor zarzuciła słuchawki na uszy, zamknęła oczy i zaczęła rozmyślać czemu nie ma rodzeństwa.Po czym nawet nie zaczęła słuchać muzyki.Zdjęła słuchawki i rzekła
-mamo mam takie głupie pytanko,
-tak,córciu
-dlaczego ja nie mam rodzeństwa?
-wiesz nigdy tobie to nie mówiłam ale...Wiesz gdy cie urodziłam byliśmy szczęśliwy.Ale potem stałam się niepłodna.;(.Dla mnie i twojego taty była to zła i zarazem smutna wiadomość .
-taak,taty!.Nie wspominaj mi o nim dobrze?
-dobrze córusiu.
Taylor zasnęła niczym małe dziecko była w bardzo twardym śnie.Spała prawie że 5 godzin.Usłyszała że za 5 minut lądują.Nie chciała czuć tego lądowania.Po chwili dostała tak zwanych `ciarków`.Przypomniała sobie jak jej ojciec umarł właśnie lądując samolotem.Chwyciła rękę swojego pluszowego misia którego dostała od Viki na pożegnanie.
Byli już na lotnisku po chwili usłyszała wołanie Viki..
-Ej,mała nie poznałam Cię!
-Viki!!
Zostawiła walizki przy mamie rzucając jej na nogi.Krzyknęła tylko
-sorrki.
Po czym zaczeka obściskiwać tz. tulić się do Viki.
-dobra uspokój się bo mnie udusisz mhahah.Wow masz jeszcze tego misia .Wygląda jak nowy a minęły aż 2 lata.
-tak,nie pozwoliłabym nikomu go skrzywdzić!Przyjechałaś sama?
-tak, to znaczy taksówka sobie wzięłam.
Po chwili mama Taylor podeszła;
-dobra dziewczynki musimy złapać taksówkę!
-nie trzeba.Odezwała się Vika.
-już stoi i czeka.
-Vika a jedziesz z nami proszę.Taylor zaczęła prosić i robić maślane oczka.
Dojechali na miejsce Taylor i Vika udali się do Tr [Taylor] pokoju.Tr razem z Viką rozpakowały jej ciuszki włożyły do szafy i udawały się na dół!
-Może udamy się do Kaytlin?Zaproponowała Vika.
-dobrze tylko spytam mamy.Żeby potem nie gadała ze jej nie pomogłam czy coś.
-Maamo,mamoo
-co tak krzyczysz?
-pomóc ci w czymś?
-tak właściwie to nie.Mamy urządzony dom bo już tu mieszkaliśmy a swoje ubrania już rozpakowałam.A tak córciu jadę do sklepu jedziecie?
-tak właściwie,to chciałam spytać czy mogę iść razem z Viką do Kaytlin?
-jasne!Mama wsiadła w samochód i powiedziała -Nara !
Vika i Tr wpadli w śmiech że jej 30-sto letnia mama mówi NARA.Po czym udali się do Kaytlin śmiejąc się z matki.
The End rozdziału I
**Podobało się?Wiem że takie trochę przymulające.Czekam na miłe komentarze.Następna część w czwartek**
Bohaterowie główni.
Ma na imię Taylor mal ta 15.Znana jako "słodka".Jest wrażliwa a za razem zadziorna.Nieśmiała,ale jak się wkręca to na całego!
Nie lubi plastików,ani barbie.
Nie lubi plastików,ani barbie.
Justin Bieber!Początki jego kariery lat 15.Lubi hokej i podrywać laski.Znajduje on miłość która jest nie oddawana jemu!Lubi jeździć na desce.
Kaytlin dziewczyna lubiąca róż.Zrobi wszystko by zdobyć chłopaka.Romantyczna z pozoru znana jako "słodka blondynka".
Vika normalna dzieczyna, najlepsza koleżanka Taylor.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




